To był trzeci dzień działalności TNL-u. Wszedłem do stacji gdzieś ok. 22.00 i zobaczyłem stojącą w reżyserce grupę kilku kolesi. Nikt znajomy. Postałem z tyłu parę minut i posłuchałem rozmów, o komputerach, (wtedy tylko o Spectrum ZX i Atari), o kamerach, a tak naprawdę zachwytów nad profesjonalnym sprzętem telewizji. Dość ostrym głosem ? jak to miałem w zwyczaju - zapytałem jednego z już pracujących ludzi ? kto to i co oni tu robią ? Odpowiedź brzmiała koledzy z kanału 17 CB i że przyszli zwiedzić telewizję. Odpowiedziałem burkliwie, że zwiedza się muzea, a tu się pracuje. Tak naprawdę czułem, że to przyszli moi współpracownicy. Byli młodzi, zaskakująco dobrze zorientowani w obsłudze sprzętu i napaleni ?jak wół na malowane wrota?. Przynajmniej takie sprawiali wrażenie. Po następnej godzinie, zadałem pytanie największemu luzakowi z tej grupki z kolczykiem w uchu ? Piotrkowi Michalakowi, czy chcieliby tu pracować ? Było retoryczne ..... I tak się zaczęło. Piotrek spędzał w TNL-u całe noce i dnie ? nie ważna była szkoła, do której musiałem go wyganiać siłą, dom, jedzenie i spanie. Tak pracowaliśmy przez prawie rok, aż do momentu, w którym zgłosił się do mnie z propozycją zaprojektowania i zbudowania od strony technicznej pierwszej komercyjnej, też pirackiej, rozgłośni radiowej - Przemek Omieczyński. Ja miałem za sobą 4 lata pracy w rozgłośni studenckiej i ze względu na ojca ? całe dzieciństwo spędzone w państwowym Radiu Lublin. Tak narodziło się Radio Puls w Lublinie. Piotrek pierwszy przyszedł do mnie z propozycją, że on też chciałby tworzyć to radio. Zabrałem z telewizji jego i jeszcze kilku najlepszych kolegów. Stworzyliśmy, chyba najfajniejszy dział techniczny w moim życiu. Michalak jako realizator dźwięku ? bo tylko w tej roli na początku pracował - był świetny. ?Czuł heble? i muzę, był szybki, ale za to straszny bałaganiarz. Walczyłem z tym jak mogłem. Na początku tłumaczyłem to sobie jego młodym wiekiem, później lenistwem, a w końcu skapitulowałem ? w jego mniemaniu był to porządek artystyczny, który pomagał mu w pracy.
Taki został do dzisiaj! Jak on coś w tym bajzlu w studiu znajduje??? W momentach kiedy ktoś nie przyszedł na dyżur, lub zachorował, głównie w nocy, pozwalałem mu się odzywać. Z tych zapowiedzi godziny i utworów w połączeniu z królującym wtedy wszechwładnie radiem RMF FM - którego słuchaliśmy jako niedoścignionego wzoru ? zrodził się Michalak jakiego znamy dzisiaj. Jego zapał i zwariowane pomysły antenowe dały się we znaki nie tylko radiowcom, ale i słuchaczom. Trzeba nadmienić, że radio Puls w Lublinie w latach 1992-1994 było najbardziej słuchanym radiem w Lublinie i jednym z dziesięciu najlepiej słuchanych w Polsce. W sklepach, taksówkach, biurach, aptekach, prywatnych samochodach królował niepodzielnie Puls, Inni się nie liczyli. Jak to mówili ludzie, królowaliśmy w mieście, co wielu wspomina do dzisiaj. Pamiętam jak Michalak z kumplami namówili na L-Rock Top 30 dzieciaki, aby słuchały nas następnego dnia w dzień. Rozdawali jakieś płytki i kasety. Tuzin dyrektorek szkół zadzwoniło, że nie da się prowadzić lekcji, bo wszyscy słuchają walkmanów. Jak przy nocnym programie ?Tajnos Agentos Radios Pulsos? pół miasta nie spało, bo wyglądało z okien w poszukiwaniu krążącego po mieście pulsowego ?radio-wozu?. Jak razem z nim robiliśmy wejście na żywo z najmniejszego wozu transmisyjnego na świecie - Fiata 126p - z wywiadem z Piotrem Kaczkowskim (Program 3 PR).
Dzisiaj wiem, że udało mi się zarazić go bakcylem radia, że jest człowiekiem, który w naszej wielkiej radiowej rodzinie - "robi radio" - swoje, stylowe, wymarzone i robi to dobrze. Już wtedy obiecaliśmy sobie, że kiedyś otworzymy swoje radio. Długo czekał ten pomysł na realizację , bo ponad 12 lat. Od teraz robi moje i swoje - jedno, nasze wspólne radio, tak jak na samym początku - Radio Polska Live!