Artur Zaremba

Artur Zaremba

a.zaremba@polskalive.com.pl

Redaktor Naczelny


Moja przygoda z radiem rozpoczęła się bardzo wcześnie, właściwie to śmiało mogę powiedzieć, ze wychowałem się w radiu. Od najmłodszych lat, tzn. od czasu kiedy przyszedłem na świat, bywałem w radiu, a kiedy tylko zacząłem chodzić i dosięgałem ręką do tłumika, to już nim wajchowałem. Mój ojciec pracował przez 25 lat jako realizator dźwięku w Polskim Radiu w Lublinie. Zamykałem się w A-2 i przegrywałem, zgrywałem, mieszałem ile się dało. I tak było do 16 roku życia.
Ale tak naprawdę to wszystko zaczęło się na poważnie w 1986 roku. Byłem wtedy w IV klasie liceum, na wakacjach poznałem ludzi z ORS Radio Centrum UMCS, po powrocie do Lublina szybko zaaklimatyzowałem się w "Centrumie".

Było dla mnie jasne, ze to co mnie pociąga to realizacja. Przez calą czwartą klasę byłem jedynym licealista pracującym w studenckiej rozgłośni. Było tak, ze w poniedziałek miałem maturę a w piątek i sobotę dyżury. Zdałem na studia, co stało się przepustką do dalszej pracy. Prawie pięć lat bez kilku miesięcy, codziennie w radiu, był okres - że 2 miesiące nawet mieszkałem w dużym studiu. Przygoda z Radiem Centrum trwała do polowy 1990 roku.

Telewizja Niezależna Lublin (1990)
Przez cały okres studiów pracowałem również jako pilot wycieczek zagranicznych, zwiedzając dość dokładnie DDR. Miłe wspomnienia ! :-) Po powrocie z kolejnej wycieczki przeczytałem w gazecie, że powstaje nowa telewizja, to był jej czwarty lub piąty dzień działania - Telewizja Niezależna Lublin - później w sieci Polonii 1. Tutaj poznałem fajnych ludzi, a wśród nich też Michalaka. Kolorowe czasy !

Moje pierwsze pirackie radio. Radio Puls (1991-1994)

Na początku października 1991 roku, przyszedł do mnie do TNL-u obcy mi wtedy człowiek - Przemek Omieczyński i powiedział, ze chce otworzyć prywatne - na wstępie - pirackie, a potem koncesjonowane - radio. Rozmowa była krótka, trwała 5 minut, bo ja miałem dziennik. Umówiliśmy się na spotkanie za tydzień. Przygotowałem kosztorys marzeń. Okazało się, ze zbyt wypasiony, bo kaski było niewiele i tyle musiło wystarczyć. Na początku były pomieszczenia w Teatrze w budowie. Chodziłem po pustych pokojach przez miesiąc i obmyślałem plan rozgłośni. Przemek zabierał mnie na rozmowy do przyszłych inwestorów, którym opowiadałem o magii radia i możliwościach. 6 grudnia w Mikołaja przyszedł i powiedział, ze 18 grudnia o 6.00 rano wybije godzina zero - tzn. ruszamy! Po czym otworzył walizkę wypełnioną po brzegi kasą. Jak w dobrym zachodnim filmie... Pojechaliśmy do Warszawy i kupowaliśmy wszystko co było nam potrzebne. Założenia były takie, ze dźwięk ma być cyfrowy, żadnych kaseciaków, pełen profesjonalizm. Wszystko udało nam się kupić oprócz stołu mikserskiego, bo w Centrum Naukowo-Badawczym Techniki Radia i Telewizji CENRiT uprzedził nas o kilka godzin teatr z Kalisza. Uderzyliśmy z tym problemem do Wojtka Reszczyńskiego z Radia Wawa. Po godzinie myślenia i wydzwaniania do rożnych ludzi, rozumiejąc nasza sytuacje, poszedł nam na rękę: "Sprzedam stół z mojego studia nagrań ten do produkcji reklam właśnie firmy Cenrit, jak Wojtek Puczyński sprzeda mi Soundcrafta. Pamiętam, ze czekaliśmy na ten telefon od "Puczka" jak na zbawienie, zadzwonił po następnej godzinie i wszystko byłoby okey, gdyby nie to, że u Reszczyńskiego kończyli na tym stole jakąś reklamę. Czekaliśmy do 23.30. Poodpinaliśmy kabelki i do busa. Mieliśmy wszystko. Kolejne dni to mozolne lutowanie kabelków - montowanie anten i masztu, składanie regałów, montaż nadajnika z ZARATu i studia R-2. Na dwie noce przed emisja nagrywaliśmy jeszcze jingle i sygnały u Maćka Znamieroskiego w Estradzie. Udało się zdążyć. Skończyliśmy 18 grudnia o 5.10 rano. O 6.00 - poszło i gra do dzisiaj, choć obecnie pod nazwą ?Złote Przeboje?.

Puls od początku był technicznie zaawansowany, Na emisji stały trzy odtwarzacze CD i trzy magnetofony DAT. Nie było innych źródeł. Pamiętam wojny z redaktorami, którzy przynosili kasety. No i profesjonalna konsoleta Cenrit SMP-850 - ta sama z której zaczynało Radio Wawa. Moje ukochane mikrofony Shure SM7 i w torze sumy - wtedy najbardziej profesjonalne, dostępne na rynku peryferia - kompresory Symetrix 501 i bramka szumów Symetrixa.

Radio Rekord FM (1994 - 1996)

Rekord to już zupełnie inna historia. Do Radomia pojechaliśmy jako profesjonaliści z dużym doświadczeniem zbudować coś, co już raz nam się udało. Znaliśmy wszystkie zasadzki. Wiedzieliśmy, ze radio technicznie ma być bardziej profesjonalne niż Puls, Proste - było więcej funduszy, technika poszła na przód i wiedzieliśmy czego chcemy. Od samego początku Rekord był pomyślany jako takie małe "państwowe radio", z rozdzielnia sygnałów akustycznych, rozdzielnią zasilania (co zresztą było również w Pulsie). Każde urządzenie w radiu było podłączone do rozdzieli, a tam dopiero krosowalo się go dalej. Nawet autostarty były krosowane. Tutaj też -trochę z zamiłowania, a trochę z wygodnictwa stanął stół produkcji Centrum Naukowo-Badawczego Techniki Radia i Telewizji Cenrit, tylko, że model SMP-851. Konfiguracja tego stołu było bardzo podobna do tego, który pracował w I PR Polskiego Radia (oczywiście z mniejsza ilością paneli, ale tylko o 8). Emisja jingli, zajawek i reklam od początku odbywała się z komputera i programu Dynabit, a później Dynasoft. Ja osobiście uwielbiałem to oprogramowanie i nie byłem kolejnym wyznawcą teorii, że "Dyna się zacina..., czy Dyna to mina..." Do Radomia pojechaliśmy zgraną paczka: Ja, Krzyś Woźnica, Wojtek Booblell Bednarczyk, Grażynka i Tomek wtedy jeszcze Chachajowie, Kasia Kratiuk, czasami Andrzej Szewczak, Jarek Humeniuk (czyli firma HU-JA) no i oczywiście, ten który to wszystko zorganizował Tomek Jankowski. Pojechaliśmy tam wyszkolić nowych radiowców, wpoić im bakcyla radia i zarobić trochę kasy. Dziwne , ale z Jankowskim układało nam się rożnie, raz dobrze, a raz tragicznie. Tomek często zapominał, ze ściągnął nas do Radomia jako ludzi z dużym bagażem doświadczeń. Cieszę się, że pozwolił mi zbudować Rekord wg mojego projektu. W Radomiu zająłem się również produkcją reklam. To tutaj powstały moje największe jak do tej pory produkcje. Razem z Robertem Milanowskim, którego ściągnąłem do radia i bez którego nic bym nie zrobił, stworzyliśmy ponad 1700 spotów, jingli, piosenek i zajawek. Wspominam tą współpracę bardzo milo, zresztą przyjaźnimy się do dzisiaj. Moja przygoda z Rekordem zakończyła się w 1996 roku. Potem był krotko Białystok i Lublin - Radio Top, ale tez tylko incydentalnie. Ten etap zamknąłem w swoim życiu 3500 nagranych reklamówek i ponad 3000 godzin emisji na żywo. Po dwóch latach przerwy i odpoczynku od radia związałem się na stale ze Studiem Hendrix i Jerzym Janiszewskim.

Studio Hendrix (1998-2001)

Jest to jedyne takie miejsce, w którym mogłem powiązać zdobytą na studiach wiedzę (Prawo i Administracja UMCS) z zamiłowaniem do radia, muzyki i studia nagrań. Jurek długo zastanawiał się nad możliwością naszej współpracy. Obaj mamy podobne usposobienie - niestety nie zbyt spokojne. Ale jak życie pokazuje udało się nam znaleźć płaszczyznę porozumienia, z czego jestem strasznie zadowolony. Zawsze marzyłem o pracy, do której będę chodził z przyjemności, a nie z musu. A poza tym pracowałem z Piotrkiem Bańką, przyjacielem, który stymuluje mnie w życiu do pozytywnych zmian i dalszego rozwoju.

Od 2001 roku pracuję jako niezależny realizator dźwięku, związany na stałe z telewizją TVN (Fakty, Kropka nad i, Ale Plama, Pod Napięciem, Uwaga, Automaniak, Usterka, Gala boksu, Dzień Dobry TVN) oraz programem "Co z tą Polską?" w telewizji Polsat (2005 i 2006). Praca z dźwiękiem, daje mi maksimum zadowolenia i niech tak zostanie...



Copyright © Fashion Studio
Template © Esencja
All rights reserved
O firmie